Na krakowskim Rynku…

W żałosnej sytuacji znalazła się potężna niegdyś i szanowana Polska, Maleńkie terytorium, narzucone prawa i obce wojska stacjonujące we wszystkich większych miastach. W Warszawie urzędował wszechwładny ambasador rosyjski, kontrolując króla i targowiczan, Krajowi groziło całkowite pozbawienie niepodległości. Patrioci postanowili walczyć o utrzymanie ojczyzny. Część z nich przebywała na emigracji, inni pozostali w kraju. Wszyscy oni porozumiewali się i przygotowywali powstanie zbrojne. Na naczelnika powstania powołano Tadeusza Kościuszkę. Spiskowcy starali się o pomoc zagraniczną, zabiegali o nią głównie we Francji, ale niebawem zrozumieli, ze mogą liczyć tylko na siły samych Polaków. Rosjanie żądali natychmiastowego rozwiązania wszystkich wojsk poza dozwolonymi piętnastoma tysiącami żołnierzy. Dowódcy polscy odmawiali podporządkowania się tym rozkazom. Stacjonujący w Ostrołęce generał Antoni Madaliński na czele siedmiuset konnych wyruszył do Krakowa, po drodze zbierając inne drobne oddziały. Pragnął zachować wojsko do walki o wolność. Przeciwko Madalińskiemu wysłano garnizon rosyjski z Krakowa. Gdy wojska rosyjskie opuściły miasto, znajdujący się w pobliżu Tadeusz Kościuszko przybył do dawnej stolicy Polski, Tu rozpoczęło się powstanie zwane też z łacińskiego insurekcją. Powstanie musiało objąć cały kraj, dlatego Kościuszko zaraz wydał rozkazy swoim towarzyszom ze sprzysiężenia, aby organizowali lud do walki w innych miastach kraju, zwłaszcza w Warszawie, Do stolicy wysiał Tomasza Maruszewskiego. Tymczasem w Krakowie w ostatnich dniach marca Naczelnik zebrał cale wojsko i opracował plan walki, l kwietnia wymaszerował z miasta, wiodąc cztery tysiące stu żołnierzy zawodowych i dwa tysiące chłopów uzbrojonych w kosy, czyli kosynierów. Wojsku towarzyszyło dwanaście dział. Zdążało w kierunku Warszawy, Dowódcy rosyjscy postanowili nie dopuścić powstańców do stolicy. 4 kwietnia 1794 roku doszło do bitwy pod wsią Racławice. Ciężka, wielogodzinna walka dała Polakom piękne zwycięstwo, do którego bardzo przyczynili się kosynierzy, odważnie atakując armaty nieprzyjaciela. Najdzielniej spisał się chłop Wojciech Bartos. Po bitwie Naczelnik mianował go oficerem i nadal mu nazwisko Głowacki.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>